Jako bonus czy też suplement do tryptyku - film japoński, zdobywca Oskara 2008 dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Bałem się, że to będzie dla mojego nastroju (nomen omen) gwóźdź do trumny: Japonia i śmierć.
A właśnie, że nie.
Historia wiolonczelisty, który zatrudnia się w zakładzie pogrzebowym. Po pierwsze - początkowo nie wie, jaki charakter ma działalność firmy NK, a po drugie - to jest bardzo wyspecjalizowany i wąski segment ceremonii pogrzebowej: przygotowanie ciała zmarłego do złożenia w trumnie. Piękna ceremonia będąca wręcz sztuką (przez duże SZ) przywracania żywym przede wszystkim twarzy zmarłego.
Mimo że ilość, krótko mówiąc, trupów w filmie, na dodatek pokazywanych w dość długich ujęciach, jest naprawdę spora, historia pozwala nam się z tym momentem (spoglądania na martwych) zaznajomić w sposób pełen ciepła, refleksji, czasem humoru.
Nie mam ochoty na rozpatrywanie pozostałych elementów rozwijających się przeróżnych relacji, ale one jeszcze tylko wzbogacają film.
Film o ceremonii związanej ze śmiercią paradoksalnie stał się bardzo pozytywnym (skreśliłem optymistycznym, chociaż żywym na pewno by to słowo pasowało, a martwym, po chwili zastanowienia, mimo wszystko też) podsumowaniem mojego subiektywnego, skomponowanego przypadkowo przez czas i miejsce, tryptyku. Niemniej to tylko kino, bo 3 polskie filmy i 1 japoński trzeba by wyjąć z kontekstu kulturowego, żeby je zmiksować. Ale właśnie na tym polega magia X. muzy - obejrzałem 4 filmy, a one złączyły się w jeden obraz i jedną historię.
Giày trekking trail running Elite Nữ Humtto 860244B
3 miesiące temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz